( dawniej Stajnia Rudej Wiedźmy )

Złośliwość rzeczy martwych

2012-04-05 07:40

Wychodzę ja sobie wieczorem do koni, by dać im żarełko. Jak zwykle z włączoną muzyką na full i ......

dwa metry za stajnią widzę małe stadko saren.

U nas to norma, tylko że teraz to mam manię uwieńczania wszystkiego aparatem dla potomności.

Szybkim kurcgalopem biegnę do domu z okrzykiem: aparat, dajcie mi aparat !!!!!

- Jaki? - pyta mój dowcipny mąż - Na zęby?!

- Nie ten drugi, szybciej - krzyczę - tam są świnie, tfu robaki, tfu te jak im tam, z białymi dupami !!!

- Słuchaj synu uważnie mamy - na to mój mąż - i szukaj robaków z białymi dupami.

- Apaaarat !!!!!!!!

-Masz mamusiu - domyślne dziecko podało co trzeba i już mnie nie było.

Wróciłam szybko do saren, ale one oczywiście musiały się przemieścić  odrobinkę. Powolutku wyszłam zza stajni i ..... chała!!!!!!

Słaba bateria !!!!!

Jak to słaba ???!!!!!! Przecież najlepsza, króliki zasuwają bardzo długo na te baterie ....... Spróbowałam jeszcze raz. Pstryk i aparat się wyłączył!

Ale zrobił to zdjęcie czy nie?? Sprawdzę w domu! 

Gwoli wyjaśnienia !!! Czasem w chwilach ogromnego podekscytowania, pośpiechu czy też roztargnienia z moich ust wychodzą bzdurne rzeczy.

I tak: " Synu wrzuć pranie do lodówki, napal w pralce, zmieć wannę" Moje latorośle od dzieciństwa są do tego przyzwyczajone i nawet postanowiły spisywać co lepsze kwiatki mamusi!!

Ba, nawet rezydenci kiedy, takowych mamy, są przyzwyczajeni do barwnej acz nie zawsze sensownej wymowy Pani Domu :))) Dlatego ten powyższy dialog!

A tak na marginesie, nie noszę aparatu na zęby!

www.kochamwies.pl