( dawniej Stajnia Rudej Wiedźmy )

Poranne pobudki.

2014-05-20 06:04

Doszłam dzisiaj do wniosku ( a dużo czasu mi to nie zajęło ), że każdy ma takie oryginalne pobudki na jakie zasłużył.

Jednych budzi dzwięk telefonu, jednych spryskiwacz na wodę, a innych pocałunki mamy. 

Mnie budzi całe rozwrzeszczane stado dziobów. Prują je od samego świtu, i nawet się już Michałowi nie dziwię, że parę lat temu, raniutko otworzył balkon i krzyknął: " - Zamknąć te ryje !!!! - szokując tym nas wszystkich. Nie ważne było, że to jednak dzioby.

Godzina 4.03 już się drą, kłócą, przepychają, podrywają, plotkują  i wrzeszczą na opieszałych małżonków.

Możliwe, że jedna krzyczy do drugiej z zapytaniem, czy nie przynieść jej na śniadanie 6 komarów w konwaliowym sosie.

A ta druga odwrzaskuje, że nie, bo została jej zupka z muszek na wieczornej rosie !!!

I tym oczywistym faktem, o godzinie 6.04 piję już drugą kawę, bo się nie wyspałam. A czemu ???

Albowiem kiedy się kładłam spać wieczorem, nierozsądnie otworzyłam okno. Najpierw usłyszałam psy daleko szczekające ( też plotkują ile wlezie ) potem flirtujące żaby, a następnie wyłowiłam znajomy dźwięk. Po chwili wiedziałam już, że to słowik.

Oooo, pomyślałam - słowik będzie mnie usypiał, jak miło.

Miło to się skończyło po 10 minutach, kiedyż ten śpiew wwiercał mi się w głowę. Zamknęłam okno i otworzyłam drugie z innej strony.

Ale nie .... ale nie ..... słowik poczuł się wręcz mocno zobowiązany, by uśpić mnie do końca, żeby go jasny piorun strzelił.

Zakładając poduszkę na głowę i złorzecząc wszystkim słowikom świata, zasnęłam gdzieś kole jakiejś godziny.

Teraz jednak już mi przeszło i nie muszą dokładnie wszystkie wyginąć, jeden może zostać, a niech mu tam będzie :D

I tym miłym akcentem Was witam w poranny, słoneczny dzionek.

www.kochamwies.pl