( dawniej Stajnia Rudej Wiedźmy )

Grzybowych szaleństw ciąg dalszy

2012-10-09 15:49

I wcale, a wcale nie jestem gołosłowna. Poszłam wczoraj do lasku obok, popatrzeć czy coś nie urosło. Urosło !!! A jakże !!!! Miałam zostawić grzybki Marcysiowi, by sobie sam je zerwał jak wróci ze szkoły, ale jak zobaczyłam sąsiadkę z nosem przy ziemi jak pies myśliwski, to sobie pomyślałam, że dzieciątko znajdzie swoje grzybki, a ja swoje najpierw obcykam, a potem wytnę nożykiem.

Pan Pierwszy Koźlarz, rósł sobie przy miedzy i nawet na niego weszłam. 

Pan Koźlarz Drugi, zapewne szwagier, nie będę wnikać co robili w tym miejscu.

 

Pani Krawcowa, lekko zaniedbana, ale zwalam to na brak czasu.

Jej zadbana sąsiadka, pyszniła się swoim pomarańczowym kapeluszem jak niegdyś nasza cudowna Haneczka B.

Tutaj ukryty wśród pni Stary Koźlarz, nie dałam mu odpocząć.

Zakamuflowane maślaki ze sił specjalnych, nie uszły mojej uwadze.

A w ogóle bardzo dobrze wiem, że koźlarz to krawiec.

I naprawdę nie rozumiem co za szowinista nadawał nazwy grzybom. Same męskie, no prawie same ......

Dzisiaj na grzyby nie idę, bo mi zimno, wieje jak w kieleckim i ja siedzę w domu i pilnuje domowego ogniska !!

www.kochamwies.pl