( dawniej Stajnia Rudej Wiedźmy )

Czuwania

2012-03-03 17:21

Siedzę sobie dzisiaj w pracy nie mogąc się doczekać trzynastej, gdy nagle dzwoni telefon. Moja mamusia. Dziecko - mówi ona - tata chodzi po wybiegu i twierdzi, że ta Twoja młoda klacz ma kolkę! Zdenerwowałam się !! Drugi raz wywija mi taki numer, smarkula!!! ( ta jaśniejsza to ten ancymonek )

Wsiadłam szybko w samochód i przyjechałam do domu, gnając jak pędziwiatr, bo przecież każda chwila się liczy! Oczywiście, była to kolka i to dosyć mocna! Myślę, że w tym momencie mogłabym spokojnie startować w maratonie, bo biegiem do domu po pyralginę w zastrzyku i z powrotem biegiem na padock by młodej dać 2 porządne zastrzyki, w jej biedną młodą szyjkę!

A potem lonzowanie. Chodzę tak sobie, czas się zaciera, a poprawy nie ma. No dobrze, ty alkoholiczko! Dzwonię do mamy. 

Mamuś, masz jakąś czystą wódkę?

Nie, ale Marzenka ma ( Marzenka to moja bratowa ). Dzwonię do Marzenki.

Marzenka odstąp mi ćwiartkę wódki, odkupię Ci proszę, bo muszę Czuwani dać!

I tu wyjaśnienie dla niewtajemniczonych. Za pierwszym razem, gdy Czuwania miała kolkę, to właśnie wódkę wlewał jej do pyska mój znajomy koniarz. Zaznaczam, że też byłam w szoku. Ale okazało się, że wódka nie tylko rozkurcza, ale i też zapobiega fermentacji.

Młoda dostała ćwiartkę wódki wymieszanej pół na pół z wodą. Ale wiecie, pomogła dopiero druga ćwiartka :)

A ja chodząc z Czuwanią i słuchając Whitesnake ( dobrze mi robią jego ballady na stres ) zrobiłam dzisiaj dobre 10 kilometrów. Teraz siędzę przed kompem i odpoczywam fizycznie i psychicznie.

I oświadczam, że nie zamieniłabym tej roboty na żadną inną!

 

www.kochamwies.pl