Psikusy ....

2013-09-28 15:59

Aż spojrzałam na datę !!! Ale nie ..... 13 piątek to nie jest, a od wczoraj co chwila jakiś mały duszek płata figle. A zaczęło się tak niewinnie od pukania rano w szybę okienną.

Mały ptaszek próbował się dostać do pokoju na poddaszu. Ponieważ tam śpimy, wiadomo więc, że się obudziłam. Zaznaczam OBUDZIŁAM !! bo reszta towarzystwa ( szanowny małżonek i Wiedźmin ) nawet nie drgnęła. Wiedźminowi sie nie dziwię, ptaszków nie lubi, zdecydowanie woli psią karmę :)

Wracając .... Ptaszek - sikorka to była -zobaczył mnie i odleciał dalej, ale Morfeusz sobie już poszedł, szlag ciężki trafił dalsze spanie, więc zeszłam na dół na kawę.

Zeszłam ..... jak to pięknie powiedziane. Gdzieś w połowie schodów, nadepnęłam na pozostawioną kartkę przez mojego syna - na tychże schodach - i dalsza podróż była już mniej komfortowa. Tylna część mojego ciała nadal ma pretensje, ale z nią nie dyskutuję. Następnie nie mogłam znaleźć okularów, jak nie ma okularów, to trochę ciężko znaleźć cokolwiek, np. kawę albo ubranie .....

Nie, nie nie ..... tak całkiem ślepa nie jestem, ale ograniczone pole widzenia mam i wtedy w grę wchodzi ten Francuzik Braille ;)

A potem to już lawina .....

Zdemolowana przez konie murowana stajnia - ale że się jej należało więc aż tak pretensji nie wnoszę.

Telefon w domowej toalecie - dobra i tak cały czas się psuł.

Rozdeptane guano ( ja wiem, że to określenie ptasie, ale jak mam powiedzieć !!!!!! ) w przedpokoju - ale nie ja sprzątałam tylko rozdeptacz, więc spoko.

Zerwane ogrodzenie i konie w łąkach ( Zulejka mi podpada ostatnio ) - ale w łapaniu już mam wprawę.

A najlepsze ....

Sprowadzamy konie do stajni.

- Mamuś, a gdzie jest Atrejo? - to moje najmłodsze dziecię.

- Nie wiem, pewnie z mamusią.

- Mamuś, ale go nie ma !!!

Jeszcze się nie zdenerwowałam, bo to ogr, więc wiadomo facet chodzi własnymi drogami. Oblecieliśmy całe pastwisko, konia nie ma !!! Na drodze nie ma, w stodole nie ma, na podwórku też nie !!!!

Matko !!!! Ukradli mi konia !!! Ale jak ?? Źrebaka ??!!! Po co komu źrebak ????

Nawet sprawdziłam w stawie, może się utopił ???!!! Ale nie ......

Farbowanej blondynce, nie wpadło do głowy, żeby zajrzeć do boksu, bo przecież przymknięty ....

A trzeba było najpierw, a nie latać z pieprzem pół godziny !

Grzeczny konik leżał sobie na świeżej słomie, bo mu się baby znudziły. Ale pańcia nie złościła się, że nic nie mówił i pewnie ostro się grzał jak go szukaliśmy i wołaliśmy

A dzisiaj to dopiero teraz włączyli mi internet, a tu nie koniec weekendu.

Aż się boję odejść od kompa i iść znów na pastwisko .....

 

www.kochamwies.pl