PRZEMYŚLENIA JAGNY / DZIEŃ 4

2016-02-05 07:47

Wczoraj to był dzień super.

Tak przed południem Ruda wpadła do stajni, gdzie Pan Dziadek poprawiał drzwi Tesce i powiedziała:

  • Tato jadę do fryzjera. Wiesz czary- mary i będę piękna. Rzuć okiem na laski one nakarmione, więc nic nie musisz robić, wrócę za dwie godziny.

I tyle ja było widać.

Cha, cha, cha. Kota nie ma to myszy harcują !!

Pierwsza załapała Kapri, że chata wolna. Tak kombinowała, tak kręciła głową, że odpięła karabińczyk i poszła na przegląd gospodarstwa.

Długo nie przeglądała, zatrzymała ją stodoła pachnącym siankiem, musiała więc skosztować i sprawdzić czy dobre, cobyśmy się w przyszłości nie potruły.

Cicho było dosyć długo, dopóki Pan Dziadek nie przyszedł i nie wypuścił Tesci i Mary na wybieg, bo mu w naprawach przeszkadzały.

Czy On nie widział pół tony konia w stodole ??!!!!

Wypuścił...... ale nie sprawdził czy wybieg od strony łąk zamknięty.

Mary cichaczem, powoli, rżnąc głupa w najlepsze, podchodziła do wyjścia.

Tesca nie bawiła się w takie skrupuły. Jak zobaczyła, że bramka otwarta pełnym galopem ruszyła na łąki, no to Mary za nią.

  • O kurka – powiedział tylko Pan Dziadek

Jak on je słodko próbowała łapać.

  • Pójdź tu do mnie, pójdź maleńka – mówił

Co On nieprzytomny?

Dobrowolnie miały rezygnować z takiej przestrzeni?

I jeszcze tracić okazję z zabawy w berka?

Tak pół godziny trwała ta łapanka, aż wróciła Ruda. Wrzasnęła kilka dosadnych słów, wzięła wiadro z owsem i w trzy minuty Mary była przy niej.

Ze smutkiem stwierdzam, że ten koń jednak nie myśli mózgiem tylko żołądkiem.

  • Tato ty nie widziałeś, że w stodole Kapri zjada siano !? - było jeszcze słychać

  • Gdzie dziecko, przecież tam nie ma żadnego konia.

Pewnie, że nie ma, bo jest osioł, który opanował do perfekcji sztukę kamuflażu.

 

A swoją drogą ciekawe, kiedy zaczną działać te czary-mary na Rudej?

www.kochamwies.pl