Konie na łąkach

2015-09-22 16:34

Konie na łąkach.

Jak ładnie to brzmi i jeszcze ładniej wygląda, zwłaszcza jak dziewczynki grzecznie pasą się na trawce.

Pod warunkiem, że grzecznie. Z dużym naciskiem na grzecznie !!

Wczoraj też poszły, a co im będę żałować. Niech sobie pojedzą zieleniny dopóki jest. Pojadły, ale zdeydowanie wolały sąsiadową, akurat łączkę na której chodzic nie wolno. Wzięłam rower i pomyślałam sobie, że przegnam gadziny, bo awantura będzie.

Jeszcze nie dojechałam, nawet całej mnie nie było widać tylko ociupinkę.

Nasepia ( zlitowałam się i puściłam ze stadem, bo karnie siedziała w stajni za wyprowadzanie koni na wsie ), pierwsza mnie zobaczyła i rura. 

Konia nie ma, co ja mówię, KONI NIE MA!!!

Poszły, aż się kurzyło na drugą stronę kanału, kilometr od domu. To co miałam robić. Zatrzymały się na super trawce. 

Myślę: Poczekam, dam dwie godziny, a potem przyjdą.

Chała, jak przyszły. Na wiaderko z owsem dała się nabrać Marsylia. To złapałam, osiodłałam i w łąki. Kowboje mogą zaganiać stada to ja też mogę.

Tylko, że ich jest chyba dwóch i może jeszcze psa mają, a ja jedna.

Marsylka mokra jak szmata, ja z muszkami na zębach. Udało się przygnać stado pod dom, bo za Mary iść nie chciały.

A tu mój mąż wyłapywał po jednej sztuce na wiadro z owsem. Oczywiście Nasepia ostatnia, bo ona taka głupia nie jest, na wiadro nie pójdzie.

Morał jest jeden w porywach do dwóch.

Odkupić od Emilki Irona.

Nasepia zostaje zamknięta.

 

www.kochamwies.pl