3:33

2012-02-20 09:07

Cos mnie w nocy obudziło. Nie była to żadna zmora, strzyga czy inny duch ale COŚ. Zegarek wskazywał 3:33 a mnie niepokój dusił.

Wstałam. Poszłam zobaczyć czy Marki żyją , bo wiecie nigdy nie wiadomo . Okazało się, że rzeczywiście młody podczas nocy ma nóg z osiem ( tatuś ostatnio narzekała, że wszędzie go nogi syneczka w nocy oplatają ).

Żyli, a niepokój nadal męczył. Gazu nie mamy, komin wyczyszczony więc czadu niet ( choć podobno to tak nie działa ten czad ), stworzenia wszystkie żyły. Pochodziłam trochę po domu, poniuchałam jak zawodowy owczarek niemiecki i nic.

Wreszcie zdecydowałam się ubrać i uzbrojona w latarkę i zgarnięte po drodze widły obeszłam całe gospodarstwo. Konie stały w boksach lekko zdziwione moją obecnościa o tej porze ale przecież z wariatami się nie dyskutuje.

Reasumując nikt mnie nie okradł, nikogo nie zadźgałam a niepokój ulotnił się jak kamfora.

Teraz sobie myślę, że mogłam dostać po głowie a mój mąz znalazłby mój zezwłok dopiero nad ranem.  :)))

I tym miłym akcentem, żegnam Was do następnego razu.

www.kochamwies.pl