( dawniej Stajnia Rudej Wiedźmy )

Blog

2013-12-27 17:49

Pytanie tylko : Która to ???

No własnie ! 

Od jakiegoś czasu konie mi z boksów wychodzą. Wychodzą i sobie chodzą, wszędzie gdzie chcą ! Ok, dobra niech chodzą, ale jak wychodzą ??!!

Może ja mam sklerozę ? Może w pośpiechu boksów nie zamykam ? Sprawdzam się co jakiś czas, ale tyle mam na głowie ... Może wydaje mi się że sprawdzam, a okazuje się że nie sparwdzam.

Ale jednak czasem sprawdzam, i to na mur beton zapamiętuję !!! Tak było wczoraj. Zamknęłam panienki w boksach. Zastanowiła mnie tylko wygięta zasuwa Awantury, ale jest Bartek to pomyślałam, że może za dużo siły użył.

Zamknęłam, ba nawet sprawdziłam, i co dzisiaj rano widzę ??!

Towarzystwo wypuszczone, prawie całe. Któraś używając upiaszczonego pyska pootwierała zasuwy w boksach i wypuściła resztę stada. Została tylko zamknięta Ascara ( bo nawet mnie ciężko jest przesunąć zasuwę ) i Kapri ( bo jest zołza i gryzie każdą klacz podchodzącą do boksu ).

Pytanie tylko: Która to taka dowcipna jest ?

Stawiam na Pepsi, ale Arikowi też nie brakuje dowcipu. Taka cicha woda, a brzegi rwie !!

Marek do mnie mówi : - Zrób je w konia i zasuń dolną zasuwę. 

Jak można klacz w konia zrobić ???

A poza tym, ja nie mam siły na dolną zasuwę, więc panienki nadal będa uprawiały ucieczki. Ale, niech im idzie na zdrowie.

W końcu podczas biegu przełajowego za koniem gubię 633 kcal.

2013-10-22 19:02

List gończy

Pewnie zostanie na mnie wydany. Przez Najwyższą Izbę Zwierzęcą, jeżeli takowa istnieje.

Obawiam się, że w niektórych kręgach zwierzęcych mój czyń jest kwalifikowany jako zbrodnia. Więc zostałam zbrodniarką i jeszcze raz to powtórzę ( chyba, że ktos znowu podrzuci rudzielca ).

Wiedźmin przestał być mężczyzną, jednakowoż nie mam z tego powodu wielkich wyrzutów sumienia. Zrobiłam to dla jego dobra ( wiem dobrymi uczynkami jest piekło wybrukowane ), ale albo brak jaj albo kulka w łeb ..... od myśliwego. Sądzę, że wybór jest oczywisty. A poza tym będziemy mogli sie przytulać i miziać, i nikt nie będzie śmierdział ( czyt. Wiedźmin )

Nie rozumiem tylko dlaczego omija mnie wielkim łukiem, przecież to nie ja trzymałam skalpel ??!!!

 

2013-10-20 13:32

Jak dobrze mieć przyjaciółkę !!

Nie lubię myśliwych. Mam z nimi na pieńku. 

Ja rozumiem wszystko, a bynajmniej się bardzo staram !! Że nie ma selekcji naturalnej ( nie wnikam kto wytłukł wilki, bo one się najbardziej do tego nadawały ), że jest dużo leśnej zwierzyny ( no rzeczywiście, moja łąka się nadawała do zaorania, bo wcześniej robotę zaczęły dziki ), że sarny wyjadają zboże rolnikom ( a co mają pozdychać z głodu ? ). Naprawdę wszystko rozumiem, ale strzelać do kotów ??!!!

Już słyszę te gromy lecące na moją głowę: do kotów nie wolno już strzelać, myśliwi tego nie robią, itp.

Tylko dlaczego do jasnej Anieli, zawsze po weekendzie ginie mi kot ? Bo nie uwierzę w kłusowników, oni raczej dla żarcia tłuką zwierzynę, a zupa z kota? Nawet dobrej pieczeni się z niego nie da zrobić !

I właśnie! Wczoraj godzina 19 z minutami wyszłam na spacer z psami ( oooo jak mi się rymuje, może wiersze zacznę pisać ? Nie, żartuję ;) )

Wzięłam latarkę, bo jak im świecę po oczach to mogę się sztuk doliczyć. Psów 10, naliczyłam czternaście i pół. Znaczy się poszły koty też. Ta połówka należy do Buffy, bo jej po wylewie to tylko jedno oko się świeci.

Idę, co jakiś czas liczę sztuki i co widzę. Coś w oddali mi się majaczy. Jakby sarnie dupki. No ale sarnie dupki nie są fluorescencyjne !!!

Podchodzę bliżej i ..... o kurcze blade w odwłok szaleńczo kopane !!!! Pod moim domem !!!! Parkować i polować !!!! Po moim trupie !!!!

I następnie zrelacjonowałam tak sytuację Tess na facebooku:

 - Przed chwilą z latarką w ręku napadłam na myśliwego w jego aucie, legitymując go. Zgłupiał doszczętnie, podał mi imię i nazwisko bym mogła go sprawdzić u łowczego !1

- Mocarz z Ciebie ! Mocarka ? Mocarzyca ? Bo myśliwi się jeszcze za mało Ciebie boją ! U mnie mają zdrowy instynkt samozachowawczy i koło mnie nie polują !

- No to ja się teraz mocno rozkręcam. Świecę im prosto w oczy i nazwiska żądam !!

- Ja też tak robiłam.

- Oraz opierdzielam z góry za zastrzelone koty !! Potem doszłam do wniosku, że głupia jestem ! Sama w domu, a jakby mnie zaszlachtował ?!

- Eee tam, zaraz zaszlachtował. Przecież to nie kłusownik ( chyba ? )

- Chyba nie. Kłusownik zwierzę by chciał. Mnie nie zeżre ...

- No to myśliwy tym bardziej ....

- Ze skóry też nie obedrze, bo na ścianie ładnie bym mu nie wyglądała .....

- A jakby tak Cię wypchać ? - napisała na to Tess

No i koniec, po ptokach ! Poplułam klawiaturę, popłakałam się z śmiechu. Rozwaliła mnie doszczętnie !!

I jak jej nie kochać ?!

 
2013-10-01 20:20

Grzybki

Jaka to przyjemność iść do lasu i zbierać grzybki. A jakaż to przyjemność paść na kolana i szukać je w poszyciu leśnym.

Cóż uważam, że dla osób z wadą wzroku grzyby powinny rosnąć z taką wskazówką nad sobą : " o tutaj jestem,tu !!!"

Nie twierdzę, że muszę znaleźć każdy rosnący grzyb w lesie, ale chociaż co 5, no już niech stracę :)

Byłam w lesie - wielki mi las - dziesięcioletni młodnik sosnowy. Ponieważ nikt gałęzi nie przycina od dołu, więc jeśli chcesz znaleźć grzyb musisz się wlec na kolanach.

Reumatyzm mam jak w banku !!

Pełzam pod gałęziami, czołgam się, czasem zobaczę grzybka ( najczęściej czerwonego, ale mówią żeby tych nie zbierać ), zrywam go ( oczywiście tego dobrego ) i powoli wiadereczko się zapełnia. 

Myślę sobie: będę suszyć, będę mrozić, będę marynować, będzie jak znalazł na zimę. O proszę jak ładnie wyszło :), będzie jak znajdę !!

Ale gdzieś w oddali slysze gniewny pomruk klaczy !!

" Gdzieś Ty polazła, wracaj natychmiast, wypuść nas na trawkę !! "

Nawet nie próbuje ignorować, bo jak Zuli jest zdenerwownięta, to idzie sobie sama na trawkę nie licząc się z pastuchem, a reszta to już wiadomo.

Więc wracam, ale coś mi lekko w kieszeni. No i co ? No i guzik, telefon gdzieś pozostał na poszyciu leśnym, być może chciał odpocząć, być może .....

Ja odpoczywać nie mogę, wracam na tychże kolanach z powrotem pod gałęzie i teraz zamiast grzybków szukam telefonu. Wymyślam sobie, zresztą już chyba setny raz, od głupich bab, zakręconych rudzielców itp ( nie wszystko do druku się nadaje ). I widzę, leży sobie w drugiej alejce pod muchomorem, nawet ładnie mu w czerwonym kapeluszu do twarzy.

Ja kolan nie czuję, ale za gapiostwo zapłaciłam, tylko pytam się grzecznie:

CZEMU ZAWSZE TO MNIE SPOTYKA !!!! ????

Za mało życie mam urozmaicone ?

 

2013-09-28 15:59

Psikusy ....

Aż spojrzałam na datę !!! Ale nie ..... 13 piątek to nie jest, a od wczoraj co chwila jakiś mały duszek płata figle. A zaczęło się tak niewinnie od pukania rano w szybę okienną.

Mały ptaszek próbował się dostać do pokoju na poddaszu. Ponieważ tam śpimy, wiadomo więc, że się obudziłam. Zaznaczam OBUDZIŁAM !! bo reszta towarzystwa ( szanowny małżonek i Wiedźmin ) nawet nie drgnęła. Wiedźminowi sie nie dziwię, ptaszków nie lubi, zdecydowanie woli psią karmę :)

Wracając .... Ptaszek - sikorka to była -zobaczył mnie i odleciał dalej, ale Morfeusz sobie już poszedł, szlag ciężki trafił dalsze spanie, więc zeszłam na dół na kawę.

Zeszłam ..... jak to pięknie powiedziane. Gdzieś w połowie schodów, nadepnęłam na pozostawioną kartkę przez mojego syna - na tychże schodach - i dalsza podróż była już mniej komfortowa. Tylna część mojego ciała nadal ma pretensje, ale z nią nie dyskutuję. Następnie nie mogłam znaleźć okularów, jak nie ma okularów, to trochę ciężko znaleźć cokolwiek, np. kawę albo ubranie .....

Nie, nie nie ..... tak całkiem ślepa nie jestem, ale ograniczone pole widzenia mam i wtedy w grę wchodzi ten Francuzik Braille ;)

A potem to już lawina .....

Zdemolowana przez konie murowana stajnia - ale że się jej należało więc aż tak pretensji nie wnoszę.

Telefon w domowej toalecie - dobra i tak cały czas się psuł.

Rozdeptane guano ( ja wiem, że to określenie ptasie, ale jak mam powiedzieć !!!!!! ) w przedpokoju - ale nie ja sprzątałam tylko rozdeptacz, więc spoko.

Zerwane ogrodzenie i konie w łąkach ( Zulejka mi podpada ostatnio ) - ale w łapaniu już mam wprawę.

A najlepsze ....

Sprowadzamy konie do stajni.

- Mamuś, a gdzie jest Atrejo? - to moje najmłodsze dziecię.

- Nie wiem, pewnie z mamusią.

- Mamuś, ale go nie ma !!!

Jeszcze się nie zdenerwowałam, bo to ogr, więc wiadomo facet chodzi własnymi drogami. Oblecieliśmy całe pastwisko, konia nie ma !!! Na drodze nie ma, w stodole nie ma, na podwórku też nie !!!!

Matko !!!! Ukradli mi konia !!! Ale jak ?? Źrebaka ??!!! Po co komu źrebak ????

Nawet sprawdziłam w stawie, może się utopił ???!!! Ale nie ......

Farbowanej blondynce, nie wpadło do głowy, żeby zajrzeć do boksu, bo przecież przymknięty ....

A trzeba było najpierw, a nie latać z pieprzem pół godziny !

Grzeczny konik leżał sobie na świeżej słomie, bo mu się baby znudziły. Ale pańcia nie złościła się, że nic nie mówił i pewnie ostro się grzał jak go szukaliśmy i wołaliśmy

A dzisiaj to dopiero teraz włączyli mi internet, a tu nie koniec weekendu.

Aż się boję odejść od kompa i iść znów na pastwisko .....

 

2013-08-01 11:48

Wakacje !!!

Co jakiś czas sprawdzam znaczenie tego słowa, bo mam wrażenie, że nie wiem co się wtedy powinno robić :))

Kochani pełny reportaż z wakacji dam Wam już po nich. Teraz tylko co jakiś czas zaglądam na swoją stronę i dziękuję wszystkim za dobre słowo.

Ale Wy wiecie, że ja uwielbiam sie z Wami wygłupiać. 

Buziaki od Rudzika !!

 

2013-06-28 06:55

Już za chwileczkę, już za momencik .....

Wpadnie do mnie grupa dziewcząt, która spowoduje, że będę się zastanawiać czy się nie klonują.

Nooo, dziewczyny ( wiem,że nie zaczyna się zdania od nooo ) na Was nie ma siły, ale .... ale ......

Mam dwóch żandarmów, a nawet trzech jak dojedzie Zuzia i będą Was tresować tralalala !!!

Idealnie czyste pokoje ( akurat :) ), idealnie złożona pościel ( jedna jest na hotelarstwie !!), idealnie zamieciona stajnia ( bo w tyłki będę gryzła, nie osobiście, ale Melę namówię ), plan dnia i ....... wiele innych tortut !!!!

Ale ja się nie mogę doczekać, a Wy ?

Lecę bo się na mnie prują :))))

2013-06-10 21:01

Grad

To było straszne !!

Generalnie bardzo lubię burzę, gdzieś mi to zostało z dzieciństwa, widocznie podczas burzy musiałam się czuć bezpiecznie, ją lubię i już.

Ale ta lekko przegięła !!!!

Po południu zaczęło się ostro chmurzyć i grzmieć. Zaplanowaliśmy kawę i ciasto na tarsie, żeby mieć odpowiednie widoki jakby co, ale potężne krople zweryfikowały pomysł. Przypomniałam sobie, że psy są na wybiegu więc szybko do nich pobiegłam i jak już je zamykałam w pokoju, to do domu wrócić nie mogłam, bo lunął deszcz, a po chwili sypnęło gradem.

Pomyślałam sobie, że chwila i przeleci, choć zmartwiła mnie myśl o ogródku. Ale nie przeleciało, a wręcz przyleciało więcej większego gradu. Uciekliśmy z Marcysiem pod stajnię, bo pod daszkiem małego tarasiku, nie dało się stać, bose nogi bolały od lodowych uderzeń. Chciało mi się krzyczeć, bo już wiedziałam, że ogród będzie zniszczony. I został zniszczony doszczętnie, wszystko trzeba zaczynać od nowa.

A tak się cieszyłam z truskawek i malin na obozy ......

Ale dam radę ...

 

2013-06-05 15:02

Pełne szaleństwo, a nawet do kwadratu

Tylko trzy tygodnie, a może aż .... ??

Nie, zdecydowanie tylko, a mnie brakuje jeszcze miesiąca. Czas płynie za szybko, choć zdaję sobie sprawę, że dla dziewczyn wcale nie. Im wlecze się w tempie żółwim, jeżeli nie ślimaczym. U mnie zasuwa jak Speedy Gonzales. 

Szykujemy super pokoiki dla dziewczyn, jeden nowy, dodatkowy z łazienką. Marek wykańcza przedpokój, choć ja twierdzę, że ten przedpokój wykańcza jego i mnie swoim bałaganem.

A tutaj jeszcze z nieba leje i to jak !!! Wybieg zalany w trąbę, mój biedny warzywnik ledwo zipie, a jeszcze niebo wodę w niego leje ( nie dało się zrymować jak w " Lokomotywie " ). Pokopałam rowki, roweczki, żeby nadmiar zszedł, ale nadal wilgotno. 

Aaaa ... to co najważniejsze. W końcu będziemy mieli pomalowany dom. Tylko na kolor się zdecydować nie mogę. Jakieś pomysła ??!!

Dziewczyny ja zwariuję, lepiej już przyjeżdżajcie !!

2013-04-26 11:26

Młody Atrejo

Urodził się dzisiaj w pełnię księżyca. Niektórzy wierzą, że taką istotę urodzoną w ten dzień czekaja wielkie rzeczy.

Ja chcę by tylko żył. By się rozwijał, żarł mleczko mamy i rozrabiał na wybiegu.

Po śmierci Artysty, synka Areny, drżę o każdego noworodka, boję się czy nic się nie stanie, czy nie dopadnie go sepsa, zadeptanie przez matkę, czy też słabość, która nie pozwoli mu wstać na nóżki.

Na razie młody chodzi i chyba ssie mamę. Ta na pewno cierpliwie czeka kiedy zacznie i nawet popycha go delikatnie w stronę swoich wymion.

Myślę, że wszystko będzie dobrze. 

Na wybiegu szaleje za to Dakota, robiąc miliony kółek wokół mamy, coraz większych i coraz większe wyskoki w górę :)

Gdy Atrejo do niej dołączy, myślę że nic nie będzie rządziło.

I O TO WŁAŚNIE CHODZI !!!!!